Przejdź do głównej treści

Jakub Panek – #KulturalnyPanek

W rodzinie siła. „Pani Doubtfire” w Teatrze Muzycznym w Poznaniu [RECENZJA]

Fot. Dawid Stube / TM w Poznaniu

Sceniczną wersją kinowego przeboju „Pani Doubtfire” Teatr Muzyczny w Poznaniu rozpoczął kolejny sezon. Przedstawienie w reżyserii Łukasza Brzezińskiego to dynamiczna, kolorowa opowieść o sile rodziny w obliczu kryzysu, komedia z podwójnym dnem i w końcu niezła familijna rozrywka.

Film „Pani Doubtfire” z 1993 roku należy do klasyków kina lat 90. Obraz w reżyserii Chrisa Columbusa odpowiedzialnego za sukces m.in. „Kevina samego w domu” czy „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” zyskał uznanie widzów i krytyków na całym świecie. Oscar za najlepszą charakteryzację czy Złote Globy w najważniejszych kategoriach to tylko ułamek nagród, którymi obsypano „Panią Doubtfire”. Doskonała reżyseria i niezła historia to jedno, ale film nie odniósłby takiego sukcesu, gdyby nie obsada. W tytułowej roli wystąpił Robin Williams – aktor, który jak nikt inny potrafił z każdej postaci wydobyć pełną paletę barw. Nie tylko bawił widza, ale także zarażał go wszystkimi emocjami. W ekipie była również doskonała aktorka dramatyczna Sally Field czy późniejszy odtwórca roli Jamesa Bonda – Pierce Brosnan.

Z ekranów na deski teatrów

Po latach od kinowej premiery, niezliczonych emisjach telewizyjnych i długich przygotowaniach, w 2019 roku musical doczekał się scenicznej wersji. Premiera odbyła się w USA w The 5th Avenue Theatre, w latach 2021-2022 spektakl pokazywano na Broadwayu w Nowym Jorku, a w latach 2023-2025 na londyńskim West Endzie. Choć tytuł zarówno za oceanem, jak i nad Tamizą nie osiągnął porównywalnych do np. „Króla Lwa” czy „Les Miserables” sukcesów, po pożegnaniu w teatrach, spektakl pokazywano podczas objazdów innych miast. Londyńska wersja, którą obejrzałem w The Shaftebury Theatre w Londynie, wciąż jest do obejrzenia w Wielkiej Brytanii.

Fot. Jakub Panek

Daniel i jego alter ego

Głównym bohaterem historii – zarówno w filmie, jak i w scenicznej wersji – jest aktor dubbingowy Daniel Hillard, kochający swoje dzieci, ale jednocześnie impulsywny i niedojrzały ojciec. Daniel i jego żona Miranda przechodzą kryzys małżeński, który prowadzi do rozwodu. Po rozstaniu Daniel bardzo tęskni za swoimi dziećmi – Lydią, Chrisem i Natalie. Sytuacja jest dla niego trudna, ponieważ Miranda otrzymuje większą kontrolę nad ich codziennym życiem, a Daniel może spotykać się z dziećmi tylko w określonych warunkach.

Fot. Dawid Stube / TM w Poznaniu

Daniel wpada wtedy na nietypowy pomysł. Korzystając z pomocy swojego brata i jego męża – stylistów postanawia stworzyć postać starszej, sympatycznej kobiety, szkockiej niani – Pani Doubtfire. Dzięki dopracowanej charakteryzacji, odpowiedniemu ubraniu i zmienionemu głosowi udaje mu się przekonać Mirandę, że jest doświadczoną opiekunką. W ten sposób Daniel zostaje zatrudniony w domu swojej byłej żony i może codziennie przebywać ze swoimi dziećmi, choć muszą one wierzyć, że ich ojciec i Pani Doubtfire to dwie różne osoby. Reszta wydarzeń to już prawdziwy obyczajowy rollercoaster, który prowadzi do morału, że w rodzinie tkwi nasza siła.

Musicale po poznańsku

W oczekiwaniu na ukończenie budowy nowej siedziby (grudzień 2028) u zbiegu ulic Święty Marcin i Skośnej – Teatr Muzyczny w Poznaniu od lat konsekwentnie buduje repertuar, sięgając po licencje na wystawienie musicali znanych ze scen na Broadwayu lub West Endzie, ale także przygotowując autorskie przedstawienia. W ostatnich latach na niepozornej scenie w budynku przy ul. Niezłomnych z sukcesem udało się pokazać musicalowe zagraniczne hity – takie jak: „Jekyll&Hyde” „Zakonnica w przebraniu”, „Nine”, „Piękna i Bestia”, „Drogi Evanie Hansenie”, „Cabaret” czy autorskie przedstawienia „Kombinat” z piosenkami Republiki i „Rewolta” z muzyką Maanamu. Tym razem teatr prowadzony przez Przemysława Kieliszewskiego postawił na „Panią Doubtfire”.

Fot. Dawid Stube / TM w Poznaniu

Przedstawienie na podstawie scenariusza autorstwa Kareya Kirkpatricka i Johna O’Farrella, z muzyką i piosenkami Wayne’a Kirkpatricka i Kareya Kirkpatricka wyreżyserował zastępca dyrektora ds. artystycznych, aktor teatru i reżyser Łukasz Brzeziński. Efektem jego pracy jest spójny dynamiczny obraz z bardzo dobrze poprowadzoną grą aktorów. Całość dopełnia warstwa muzyczna, przypilnowana przez utalentowany zespół muzyczny teatru pod kierownictwem Jakuba Czerskiego.

Lokomotywą przedstawienia jest Patryk Kośnicki (Daniel Hillard/Pani Doubtfire), który nie tylko odnajduje się w zawrotnym tempie akcji (częste zmiany kostiumów na oczach widzów), ale zarówno jako niedojrzały ojciec Daniel Hillard oraz Pani Doubtfire skupia uwagę i sympatię widzów. Główna rola dla Kośnickiego (gra w dublurze z Michałem Kocurkiem) jest w pełni zasłużona. Obserwując poprzednie odsłony w produkcjach Teatru Muzycznego w Poznaniu łatwo zauważyć, jak dojrzewało jego aktorstwo. Oprócz naturalności, posiada niezły talent wokalny, co dodatkowo wzmacnia jego rolę zwariowanej szkockiej opiekunki do dzieci.

Fot. Dawid Stube / TM w Poznaniu

W spektaklu, który obejrzałem w rolę Mirandy wcieliła się doskonale znana widzom teatru Oksana Hamerska (gra w dublurze z Katarzyną Tapek). Jej doświadczenie sceniczne i bezbłędny wokal nadały piosenkom stworzonym do musicalu wyjątkowego charakteru. Na wyróżnienie z obsady zasługuje też Urszula Laudańska. Jako starsza córka Daniela zdominowała wokalnie pozostałych aktorów odgrywających dzieci Hillardów (Łucja Kieliszewska, Tymon Madzio), będąc również główną konkurencją aktorską do Kośnickiego i Hamerskiej. Całkiem dobrze w roli Stuarta Dunmire’a wypadł Maksymilian Pluto-Prądzyński (gra w dublurze z Patrykiem Bartoszewiczem). Jego Stuart nie tylko uwodzi żonę Hillarda, ale także widownię.

Choć muzyka i piosenki autorstwa Kirkpatricków nie zapadają w pamięci i trudno je zanucić po wyjściu z teatru, to doskonałe tłumaczenia Jacka Mikołajczyka (związanego z warszawskim Teatrem Syrena, wielokrotnie pracującego m.in. w Teatrze Muzycznym w Poznaniu, choćby nad „Zakonnicą w przebraniu”) poprawiają finalny efekt. Mikołajczyk w tłumaczeniach korzysta z wielu ciekawych kodów kulturowych i współczesnego języka młodzieżowego, nie tracąc przy tym na jakości.

Komediowa uczta

Wśród jasnych punktów poznańskiej „Pani Doubtfire” znalazły się także kostiumy. Katarzyna Zawal nie tylko zachowała klimat filmu Columbusa z 1993 roku, ale także zaproponowała ciekawe wizualizacje znanych kobiet (jak np. Cher czy Angeli Merkel) czy niezłą oprawę hiszpańskiego numeru w restauracji.

Fot. Dawid Stube / TM w Poznaniu

W najnowszej produkcji Teatru Muzycznego w Poznaniu słabiej wypada z kolei nieco niedopracowana choreografia (Tina Papazyan i Adam Beta) oraz pozbawiona pazura scenografia (Natalia Kołodziej). Po mojej niedawnej wizycie w San Francisco, gdzie udało mi się odwiedzić miejsca, gdzie kręcono „Panią Doubtfire” (m.in. dom przy Steiner Street w dzielnicy Pacific Heights) oraz obejrzeniu londyńskiej inscenizacji, oczekiwałbym czegoś ciekawszego. Tym bardziej, że wielokrotnie mnie poznański teatr w tej materii pozytywnie zaskakiwał.  

„Pani Doubtfire” w Teatrze Muzycznym w Poznaniu to komediowa uczta dla całych rodzin, zwariowana i dynamiczna opowieść o tym, że siłą każdej rodziny są relacje. Po prostu – że w rodzinie jest siła. To także opowieść o odpowiedzialności, która wcale nie musi stać w sprzeczności z dobrą zabawą.

Ocena Kulturalnego Panka: ****/******