Jakub Panek – #KulturalnyPanek

Dorian, po prostu tańcz! „Portret Doriana Graya” w Teatrze Muzycznym Roma [RECENZJA]

Fot. Karol Mańk

Ponadczasowa opowieść Oscara Wilde’a w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie pozbawiona została słów. W zamian za to autor libretta i choreografii Piotr Jeznach zaproponował wysmakowany, pełen pasji, oprawiony doskonałą muzyką spektakl taneczny. „Portret Doriana Graya” w wersji Romy to najkrótsze-najlepsze przedstawienie, jakie dotąd widziałem.

Fot. Karol Mańk

Historia „Portretu Doriana Graya” sięga 1890 roku, kiedy to opublikowano ją na łamach magazynu „Lippincott’s Monthly Magazine”. Rok później, w 1891 r., ukazała się rozszerzona wersja książkowa z dodatkowymi rozdziałami i przedmową autora. Oscar Wilde w historii młodego przystojnego mężczyzny, który pragnie zachować wieczną młodość i urodę zawarł wiele ponadczasowych analiz. Jak wygląda konflikt między prawdą a pozorami, czy istnieje moralność, jak inni ludzie wpływają na nas i nasze decyzje oraz jak kult piękna i młodości może wpędzić nas w obłęd.

Jeznach perypetie Doriana Graya postanowił opowiedzieć tańcem, i to w 60 minut. W tym czasie poznajemy Doriana, obserwujemy jego przemianę i upadek.

Fot. Karol Mańk

Gray pragnie zachować wieczną młodość i urodę. Jego życzenie w tajemniczy sposób się spełnia: zamiast niego starzeje się jego portret. Pod wpływem cynicznego arystokraty, Lorda Henry’ego Wottona, Dorian zaczyna prowadzić życie pełne hedonizmu, egoizmu i moralnego upadku. Każdy jego zły czyn odciska się na portrecie, który stopniowo staje się coraz bardziej zdeformowany i przerażający, podczas gdy on sam pozostaje młody i piękny.

Fot. Karol Mańk

Z pozoru karkołomne zadanie okazało się dla twórcy spektaklu Piotra Jeznacha zwykłą domową pracą. Umiejętnie przeprowadzony casting wyłonił wyjątkową, szalenie utalentowaną obsadę. Na scenie występują: Szymon Pacholec, Krzysztof Jaros, Michał Adam Góral, Andrei Kamarou, Dariusz Bujnowski-Konarski, Piotr Abramowicz, Aleksandra Borkowska, Sara Kaźmierska-Urban i Bartłomiej Kamiński.

Ten zespół pod nadzorem choreografa stworzył wspaniale działający mechanizm, który napędza doskonała muzyka (Evan Wise). Pacholec jako Gray jest hipnotyzujący i przekonujący. Jego taniec pełen jest artyzmu i dyscypliny. To popis godny wielkich scen operowych. Brawo!

Fot. Karol Mańk

Mimo kameralnej przestrzeni Novej Sceny autorka scenografii Karolina Bramowicz wyczarowała ciekawe tło do wszystkich czternastu scen. Szalenie ważną rolę w spektaklu oprócz choreografii i muzyki odgrywa światło (Krzysztof Gantner). Jest plastyczne, dynamiczne, idealnie wypełnia przestrzeń sceny i wraz z muzyką tworzy synergię. Na uwagę i pochwałę zasługują także kostiumy (Monika Moskwa). Mają w sobie klasę i styl, dopełniają, a nie zastępują kreacje aktorów-tancerzy.

Apetyt na „Portret Doriana Graya” w tym roku jest wyjątkowy. Na wielu scenach – polskich i zagranicznych – za chwilę odbędą się premiery nowych inscenizacji opowieści Wilde’a. Nie wiem, czy któraś z nich dogoni wyjątkowością wersję z Romy?

To najkrótsze-najlepsze przedstawienie, jakie dotąd widziałem. Oglądając kolejne sceny chciałoby się zasiąść w jury programu tanecznego i krzyknąć: Dorian, po prostu tańcz!

Ocena Kulturalnego Panka: *****/******