
Autor bardzo dobrze przyjętego „Wstydu” Marek Modzelewski napisał równie doskonały tekst, którego ekranizacja mogłaby spokojnie dorównać obrazowi „Teściowie” na podstawie jego sztuki. Grany od kilku lat w Teatrze Współczesnym w Warszawie spektakl „Kto chce być Żydem?” to emocjonalny rollercoaster, który zarówno wprawi w euforię, jak i może wywołać znaczne pogorszenie nastroju.
Modzelewski, który jest świetnym obserwatorem, w swoich tekstach wspaniale ukazuje psychologiczny portret postaci. Tym ciekawiej mu to wychodzi, gdy na warsztat bierze nas – Polaków. W obsypanej nagrodami sztuce „Wstyd” z 2019 r. bezbłędnie pokazał przez pryzmat polskiego wesela nasze aspiracje i uprzedzenia, potrzebę oceniania innych i fasadowość relacji. W gorzki, ale zabawny sposób rozprawił się z ideałem wesela, do którego od lat dążą młode pary i ich rodzice.

W sztuce „Kto chce być Żydem?”, której premiera odbyła się w 2021 r. zmierzył się z polską ksenofobią. Zanim słów parę o spektaklu, warto podkreślić – że choć Modzelewski w doborze tematów naśladuje znanego reżysera filmowego Wojciecha Smarzowskiego, to nie można mu odebrać oryginalnego i świeżego spojrzenia na te przerabiane od lat tematy.
Przedstawienie w Teatrze Współczesnym wyreżyserował – podobnie jak wcześniej „Wstyd” – Wojciech Malajkat – aktor, reżyser, były rektor Akademii Teatralnej w Warszawie, od niedawna nowy dyrektor sceny przy Mokotowskiej 13 w Warszawie.

„Kto chce być Żydem?” to trzyaktowy koncert na sześć różnych, ale bardzo istotnych dla wspólnego brzmienia instrumentów/bohaterów. Rozpoczyna go para dobrze sytuowanych ludzi w średnim wieku, która przygotowuje uroczystą kolację. Eliza – pani profesor nauk humanistycznych (znakomita kreacja Izy Kuny) oznajmia mężowi Karolowi – lekarzowi medycyny estetycznej (jak zwykle świetny Andrzej Zieliński), że postanowiła przejść na judaizm. Zaskoczony mąż czuje się tą nowiną wręcz zaatakowany, dlatego rozpoczyna odwet. Korzystając z ogólnie znanych uprzedzeń i powielanych w społeczeństwie zdeformowanych obrazów dot. Żydów, rozpoczyna walkę o swoje „chrześcijańskie status quo”. Wychodzi nadzwyczaj zabawnie.
Nazwany przeze mnie technicznie drugi akt (przedstawienie nie ma aktów, składa się z dwóch części) następuje, gdy do grona gospodarzy dołącza kolejna para. Ilona (popis Barbary Wypych!) to atrakcyjna blondynka, która dotychczas głównie skupiała się na swojej urodzie. Wiedzę czerpie z wyszukiwarki w telefonie. Modzelewski wyposażył ją w doskonały tekst, który grilluje polskie lęki, niewiedzę i brak tolerancji. Wypych nadała tej roli niesamowitą lekkość, a dzięki inteligentnej interpretacji wynosi tekst na wyższy poziom. Partnerem Ilony jest brat Elizy – Marek (Cezary Łukaszewicz). W skrócie można by go scharakteryzować „prawdziwy Polak”, ale byłoby to obraźliwe, gdyż na szczęście polskie społeczeństwo się zmienia na lepsze. Autor tekstu zrobił jednak z Marka alkoholika, kobieciarza, kibola i ksenofoba. Im bardziej zagłębiamy się w sztukę, tym gorsze mamy o nim zdanie.
Dopełnieniem koncertu jest oczywiście para z trzeciego aktu. To na nich czekają gospodarze i Marek z Iloną. Ze Stanów Zjednoczonych przybywa para zakochanych – córka gospodarzy Karolina (Ewa Porębska) i starszy od niej o kilka dekad Amerykanin żydowskiego pochodzenia Daniel (Krzysztof Dracz).

Kolacja, która według pierwotnych założeń miała być miłym spotkaniem w rodzinnym gronie, by świętować podjętą przez Elizę decyzję o przejściu na judaizm, a także poznanie nowego narzeczonego córki przeistacza się w rodzinny thriller. Okazuje się bowiem, że na jaw wychodzi prawda o niewygodnej i wstrząsającej historii dziadka Elizy i Marka. O Marcu ‘68 roku, o postawach Polaków wobec Żydów i dramatycznych lukach w wiedzy polskiego społeczeństwa na ten temat. Modzelewski w lżejszy niż Sabina Baral w „Zapiskach z wygnania”, ale równie poważny sposób przypomina, że ta ważna lekcja historii nie została odrobiona przez polski system edukacji, przez Polskę. To też ostrzeżenie przed przyzwalaniem dziś na odradzanie się skrajnie nacjonalistycznych i faszystowskich postaw.
„Kto chce być Żydem?” to dziś obok „Wstydu” najlepsze przedstawienie w repertuarze Współczesnego, do którego warto wracać.
Ocena Kulturalnego Panka: *****/******