Jakub Panek – #KulturalnyPanek

W tym morderstwie jest metoda. „Pułapka na myszy” w Teatrze Ateneum w Warszawie

Fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Ateneum

Kryminał Agathy Christie jest najdłużej wystawianą w Londynie bez przerwy sztuką, obecną na afiszu od ponad 70 lat! Po „Pułapkę na myszy” w Polsce sięgano już kilka razy, żadna z inscenizacji nie osiągnęła wielkiego sukcesu. Tym razem w stołecznym Teatrze Ateneum z materiałem zmierzył się reżyser Artur Tyszkiewicz.

Christie to nie tylko jedna z najwybitniejszych pisarek w historii światowej literatury, pomysłodawczyni licznych doskonałych kryminałów i najlepiej sprzedająca się autorka wszech czasów – Christie to przede wszystkim wyzwanie.

By jej historie przedstawiane w kinie czy teatrze nie traciły zamysłu geniuszu zapisanego na kartach książek, potrzeba precyzji i dyscypliny. Nie będę w tym miejscu przytaczał licznych nieudanych prób mierzenia się z historiami napisanymi przez Christie. Brytyjscy krytycy pisząc o „Pułapce na myszy” w latach 50. wskazywali wręcz na liczne – notabene – pułapki zastawione przez autorkę oraz rzuconą na twórców podejmujących jej dzieła klątwę. Nie wystarczy wziąć „na warsztat” takich utworów jak „Duchy w Wenecji”, „Morderstwo w Orient Expressie” czy „Śmierć na Nilu”, by osiągnąć sukces.

Fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Ateneum

Wróćmy nad Wisłę. Poszukujący od kilku lat pomysłu na siebie Teatr Ateneum, mający zacną historię, niezły zespół i świetnie zlokalizowane siedziby na Powiślu, dotąd nie był w stanie znaleźć godnego następcy „Kolacji dla głupca” (w skrócie – lżejszej sztuki, na którą będą przybywać widzowie nawet z najodleglejszych zakątków kraju oraz takiej, która jednocześnie zyska uznanie krytyki).  Ta francuska komedia, wystawiana w wielu teatrach, tylko w Teatrze Ateneum była prawdziwym majstersztykiem. 1000 spektakli pozwoliło zobaczyć niesamowitą ewolucję scenicznej przyjaźni Piotra Fronczewskiego i Krzysztofa Tyńca, ich kreacje złotymi zgłoskami wpisały się w historię polskiego teatru.

Sięgając po „Pułapkę na myszy” dyrektor teatru i reżyser Artur Tyszkiewicz podjął ryzyko. Przed premierą deklarował, że chciał „zabawić się z aktorami w taki typ teatru, jaki widział, ucząc się zawodu np. u Erwina Axera”.

Historia „Pułapki na myszy” jest dość prosta, choć wielowarstwowa. Gościmy w nowo otwartym tradycyjnym brytyjskim pensjonacie położonym w małej miejscowości nieopodal Londynu. Jego gospodarze Mollie (Milena Suszyńska) i Giles (Dariusz Wnuk) oczekują na gości – jak się potem okaże nie tylko tych zapowiedzianych. W międzyczasie radio powtarza komunikat o poszukiwaniu mordercy, który dopiero co dokonał zbrodni w centrum brytyjskiej stolicy.

Fot. Krzysztof Bieliński / Teatr Ateneum

Pomimo śnieżycy i mrozu na miejsce docierają po kolei ekscentryczny młody architekt Christopher (niezła rola Jakuba Pruskiego), była sędzina pani Boyle (Magdalena Zawadzka), major Metcalf (Bartłomiej Nowosielski), panna Casewell (Magdalena Schejbal) i bogaty „kolorowy ptak” obcokrajowiec Paravicini (doskonały popis Łukasza Lewandowskiego, od 2023 roku członka zespołu Ateneum, wcześniej m.in. związanego z Teatrem Dramatycznym w Warszawie). Relacje między nietypowymi i tajemniczymi gośćmi i równie nieodgadnionymi gospodarzami zostały przez Christie rozrysowane z matematyczną precyzją. Reżyser Tyszkiewicz dzięki dyscyplinie sprawnie przeprowadza widzów przez kolejne sceny. Bardzo pomaga w tym niezwykle udana scenografia i kostiumy Joanny Zemanek. Są „z epoki”, klasyczne i niezwykle dopracowane. Kominka nie udaje więc czarna dziura w ścianie, śnieżycy za oknem biała kartka, a pięknych kostiumów jeansy z H&M.

Debiutujący w zespole Ateneum Krystian Pesta, który w „Pułapce” gra Trottera – inspektora lokalnej policji, doskonale uzupełnia dobrze dobraną obsadą i wraz z Lewandowskim najjaśniej błyszczy. O talencie Pesty warszawscy widzowie mogli się już wcześniej przekonać, obserwując go w „Oknie na parlament” w Och-Teatrze Krystyny Jandy. To duży talent, doskonale odnajdujący się w sztukach królujących m.in. na West Endzie. Wypada życzyć dalszych sukcesów.

„Pułapka na myszy” w Teatrze Ateneum to nie tylko udana premiera, dobrze wyreżyserowane przedstawienie o sile skrywanych tajemnic – na podstawie znakomitej historii Christie. To także kawał przyjemnego teatru, który nie szuka zbędnych eksperymentów, w zamian dostarcza rozrywki na poziomie i dopracowane aktorstwo. W taką pułapkę warto dać się złapać.

Ocena Kulturalnego Panka: *****/******