Jakub Panek – #KulturalnyPanek

Mierząc się ze zdradą. „Żar” w Teatrze Polonia [RECENZJA]

Fot. Katarzyna Kural-Sadowska

Dramat psychologiczny „Żar” w Teatrze Polonia to troje znanych i cenionych aktorów na scenie, ale tak naprawdę to głównie emocjonujący monolog Jana Englerta. Historia pokazywana już w Polsce m.in. w Teatrze Narodowym w Warszawie, w teatrze Krystyny Jandy dostała nowe emocje. I przypomniała, że wartości w które wierzymy odchodzą.

Powieść Sándora Máraiego powstała w dramatycznych historycznych okolicznościach w 1942 r. Po wojnie, gdy władzę przejęli komuniści, autor wyemigrował z Węgier. Jego twórczość przez wiele lat była na cenzurowanym, odrodziła się dopiero w latach 90. XX wieku, nowe życie – już w teatrze – zyskując jeszcze później. Christopher Hampton (laureat Oscara za scenariusz do filmu „Niebezpieczne związki” w 1988 r.) przygotował adaptację z myślą o premierze w 2006 roku w Londynie. Kameralność, a jednocześnie wciągająca psychologiczna opowieść zyskały uznanie widzów i krytyki. Już w 2007 roku spektakl doczekał się premiery nad Wisłą. W przestrzeni Teatru Narodowego w Warszawie reżyser Edward Wojtaszek pokazał mistrzowskie spotkanie nieżyjącego już trio aktorskiego: Ignacego Gogolewskiego (zm. w 2022 r.), Zbigniewa Zapasiewicza (zm. w 2009 r.) i Danuty Szaflarskiej (zm. w 2017 r.).

Na czym polega fenomen „Żaru”? M.in. na prostocie, która pozwala emocjom wyjść na pierwszy plan. Akcja rozgrywa się w zamku starego generała, który po 41 latach spotyka swojego dawnego przyjaciela Konrada. Ich rozmowa staje się konfrontacją z przeszłością – ujawnia dawną zdradę, niespełnioną miłość do tej samej kobiety oraz pytanie o sens przyjaźni i honoru.

To właściwie pojedynek słowny dwóch mężczyzn – pełen napięcia, niedopowiedzeń i emocjonalnego „żaru”, który tlił się przez dekady. W „Żarze” w Polonii reżyserem spektaklu i odtwórcą głównej i kluczowej dla tej opowieści roli jest Jan Englert. Jego Henrik to człowiek spełniony, stateczny i chcący rozliczyć wszystkie sprawy na ostatniej prostej życia. Do pełni satysfakcji brakuje mu pojedynku z dawnym przyjacielem, który jak się okazało po latach był nie tylko zdrajcą, ale także przyczyną do rozpadu związku z ukochaną Krisztiną.

Fot. Robert Jaworski

Przedstawienie w Polonii ma dobrze opracowaną przez scenografa Wojciecha Stefaniaka oprawę. Półmrok i żar w kominku dają wystarczającą scenografię do tego co się dzieje na scenie. Zresztą w Polonii oglądaliśmy już podobny pojedynek przy minimalnej scenografii, gdzie kluczowe były kreacje aktorskie. Mowa oczywiście o „32 omdleniach” Antoniego Czechowa. Tam na scenie królowała Krystyna Janda, Jerzy Stuhr (zm. w 2024 r.) i na zmianę Ignacy Gogolewski (zm. w 2022 r.), Jerzy Łapiński (zm. w 2020 r.) i Stanisław Brejdygant.

Choć w „Żarze” na scenie Englertowi towarzyszy w roli Nini na zmianę Maja Komorowska i Anna Seniuk, to przed tymi wybitnymi aktorkami autor sztuki nie zostawił pola do popisu. Stanowią tylko klamrę do opowieści, będąc oparciem dla rozczarowanego zdradą Henrika. W roli przyjaciela-zdrajcy – Konrada występuje Daniel Olbrychski. Choć to nazwisko równie uznane dla polskiego filmu i teatru jak Jan Englert, w spektaklu nie ma możliwości się wykazać – gra milcząc i słuchając. Z kolei monolog Jana Englerta to porywająca i emocjonująca analiza minionych czterech dekad. Stawiane przez niego pytania wypełniają całą scenę. Słowa przeszywają niczym sztylety, w jego tonie widać gwałtowność emocji, które towarzyszą mu całe życie.

Autor „Żaru” swoją powieścią próbował rozprawić się z otaczająca rzeczywistością, upadkiem wartości i dawnej – bliskiej mu – arystokratycznej kultury. Oczywiście w czasie wojny nie mógł wprost napisać takiej recenzji, dlatego historię o zdradzie i przyjaźni zawiesił w niedoprecyzowanej przestrzeni.

Fot. Katarzyna Kural-Sadowska

„Żar” w Teatrze Polonia to teatr dla wymagających. Podobnie jak zdjęty z afisza po śmierci Jerzego Stuhra „Geniusz” wymaga skupienia na niuansach, na słowach i emocjach. To teatr najwyższej próby, którego niestety w Polsce jest coraz mniej.

Ocena Kulturalnego Panka: *****/******