Przejdź do głównej treści

Jakub Panek – #KulturalnyPanek

„Złota dziesiątka 2026”. Teatr muzyczny na najwyższym poziomie [RANKING]

Fot. pexels.com

Za nami kolejny, bardzo intensywny rok. Świat się zmienia w takim tempie, że czasami chciałoby się pójść do teatru, by dzięki doskonałej sztuce i nadążającej za nią świetnej realizacji móc na chwilę zwolnić i zagłębić się w niezwykłe historie. Ale fakty są brutalne. Mimo że w całym kraju liczba teatralnych premier robi wrażenie, to jakościowych spektakli jest mało. Ceny za bilety są coraz wyższe, ale w zamian dostajemy często niedopracowane zwariowane wizje artystyczne, które potrafią zmęczyć bardziej niż ciężka praca w korporacji, na budowie lub seans „Vinci 2”.

Moje refleksje dot. kondycji teatrów w Polsce nie dotyczą tylko scen dramatycznych czy narodowych, ale także dynamicznie rozwijającego się w Polsce teatru muzycznego. 2025 rok przyniósł kilka bardzo ciekawych i oczekiwanych premier musicalowych. Niestety nie wszystkie – mimo zainwestowanych pieniędzy i pracy, mimo dobranych podczas castingów obsad i dużych wydatków na marketing – są warte uwagi.

Ułożenie rankingu „Złota dziesiątka 2026” łatwe nie było. Teatr muzyczny w Polsce rozwija się w zawrotnym tempie. W praktycznie każdym zakątku kraju różne – nie tylko wyspecjalizowane w tym gatunku sceny proponują przedstawienia muzyczne, w tym musicale. W 2025 roku w teatrze byłem kilkadziesiąt razy, obejrzałem ponad 20 premierowych spektakli, w tym kilka musicalowych. Niektóre mnie zaskoczyły, niektóre rozczarowały, ale na szczęście znalazły się takie, które mogę polecić.

„Złota dziesiątka” – przypomnę – to ranking stworzony przeze mnie w 2021 roku, od stycznia 2025 roku prezentowany na autorskiej stronie jakubpanek.pl. Nim przedstawię wyselekcjonowaną i rekomendowaną przez Kulturalnego Panka na 2026 rok „złotą dziesiątkę” krótko o kryteriach. Polecam wyłącznie spektakle dopracowane reżysersko, z dobrze dobraną, świetnie śpiewającą i grającą obsadą, z pomysłem na choreografię i scenografię. Wychodzę bowiem z założenia, że skoro ktoś już ma wydać niemałe pieniądze i zainwestować swój czas, powinien obejrzeć wyłącznie najlepsze produkcje.

Co równie ważne – pod uwagę biorę nie tylko ubiegłoroczne produkcje, ale także te, których premiery odbyły się znacznie wcześniej (bowiem naprawdę mocne tytuły potrafią królować na afiszu całe dekady – wystarczy wspomnieć znakomitego „Upiora w operze”, granego nieprzerwanie od 1986 r. w londyńskim His Majesty’s Theatre; w Polsce od 1991 r. grane jest „Metro”).

W zestawieniu nie uwzględniam spektakli, które zejdą z afisza w pierwszym kwartale nowego roku. To tyle tytułem wstępu. Czas na ranking.

ZŁOTA DZIESIĄTKA 2026

10. „Kombinat”, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Muzyczny (Poznań)

Fot. D. Stube / TM w Poznaniu

Wojciech Kościelniak w czerwcu 2021 r. przygotował autorski musical na podstawie piosenek Grzegorza Ciechowskiego i zespołu Republika. Prawdziwy majstersztyk!

Szesnaście piosenek (począwszy od „Kombinatu”, poprzez kultowe „Telefony”, „Tak, tak to ja”, „Białą flagę”, aż po przeszywającą „Moją krew”) prezentuje wyborna obsada, skompletowana z nieprzeciętnych talentów. Absolutnie doskonałe kreacje Jana (m.in. Marcin Januszkiewicz), Suku (Dagmara Rybak), Agrawy (wielka Barbara Melzer, tym razem w stylizacji Kory), Psów (m.in. Mateusz Feliński), Lali (Katarzyna Tapek) i Dancera (Bartosz Sołtysiak). Naprawdę ciężko znaleźć słaby punkt w tej obsadzie, która na przestrzeni tych kilku lat nieznacznie się zmieniła.

Powyższe filary, a więc reżyserię, obsadę, muzykę wzmacnia piękna, wartka i hipnotyzująca choreografia Eweliny Adamskiej-Porczyk, jak z dzieł Lema dopracowane kostiumy Anny Chadaj i ascetyczna, ale wzbogacona artefaktami kosmicznej urody scenografia Damiana Styrny.

9. „SIX”, reż. Ewelina Adamska-Porczyk, Teatr Syrena (Warszawa)

Fot. K. Bieliński / Teatr Syrena

Musical powstał jako spektakl studentów Uniwersytetu Cambridge i został zaprezentowany na festiwalu Fringe w Edynburgu. Tam wzbudził sensację i szybko trafił na sceny Londynu i Nowego Jorku. Jego amerykańska wersja została nagrodzona statuetkami Tony – musicalowymi Oscarami – w kategoriach „Najlepsza muzyka” oraz „Najlepsze kostiumy”.

We wrześniu 2023 r. przyszedł w końcu czas na pierwszą polską premierę „SIX” (bo ten tytuł pokazuje dziś także w słabszej wersji krakowska scena, w planach są wystawienia kolejnych inscenizacji tego samego tytułu).

Ten musical zaskakuje na każdym kroku. Bo zamiast bogatej, zmieniającej się scenografii mamy koncertową scenę z zespołem ustawionym po obu stronach. Nad nimi wisi konstrukcja przypominająca wielki żyrandol z jadalni w zamku lub koronę. 

Krótkie to i bardziej koncertowe show (godzina z hakiem). Ale nie można premierze Syreny odebrać wysokiej pozycji na liście najlepszych przedstawień muzycznych w Polsce.

„SIX” to opowiedziana doskonałą choreografią reżyserki przedstawienia Eweliny Adamskiej-Porczyk historia żon kontrowersyjnego i doskonale znanego historii króla Anglii Króla Henryka VIII. W obsadzie żelazne głosy kobiecej sceny musicalowej, m.in.: Olga Szomańska, Małgorzata Chruściel, Marta Burdynowicz, Anna Terpiłowska i Natalia Kujawa.

8. „Piękna i Bestia”, reż. Jerzy Jan Połoński, Teatr Muzyczny (Poznań)

Fot. D. Stube / TM w Poznaniu

To jedno z najpiękniejszych plastycznie przedstawień w Polsce. Na głównej, choć małej scenie Teatru Muzycznego w Poznaniu (premiera 25 lutego 2023 r.) udało się wyczarować zamczysko, karczmy i las.

Poznańska inscenizacja została osadzona na kartach wielkiej księgi. Do tej stylistyki nawiązuje ciekawa i dobrze wymyślona, a przy tym ciesząca oko scenografia Anny Chadaj, ożywiona projekcjami Karoliny Jacewicz i światłem w reżyserii Katarzyny Łuszczyk, a także przemyślane, ciekawe i spójne z ogólną koncepcją wizualną kostiumy Agaty Uchman oraz plastyczna i nasycona emocjami choreografia Karola Drozda (to jego debiut w tej roli). Reżyser przedstawienia Jerzy Jan Połoński mając takich realizatorów i świetnie poprowadzoną przez Tomasza Szymusia orkiestrę, mógł już właściwie skupić się tylko na spięciu całości.

Mamy tu mocne wokale i trafiającą do widzów w każdym wieku historię Belli i Bestii (w rolach głównych m.in. Urszula Laudańska, Karol Drozd i Rafał Szatan). Miłości, która przezwyciężyła czarną magię i złych ludzi. Punkt obowiązkowy, choć o bilety wciąż szalenie ciężko.

7. „1989”, reż. Katarzyna Szyngiera, Teatr im. J. Słowackiego (Kraków)

Fot. Bartek Barczyk / Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

Można nie znać się na polityce, można nie kochać rapu, można ignorować postaci jak Wałęsa, Kwaśniewski, Jaruzelski. Ale nie można przejść obojętnie obok tego przedstawienia. To absolutny brylant w szkatule polskiej kultury. Teatr Słowackiego wykrzesał z siebie niezwykłą energię, którą można obserwować w „1989” (premiera 2 grudnia 2022 r.). To polskie, autorskie i doskonałe przedstawienie o przejściu Polski z czasów kartek do czasów wolności.

To opowieść o trudnych wyborach, o znaczeniu słowa wolność i poważne ostrzeżenie dla wyborców dziś – by nie być obojętnym. Spektakl jest koprodukcją Słowackiego z Gdańskim Teatrem Szekspirowskim, do obejrzenia w Krakowie, Gdańsku, ale też w wielu innych miastach, gdzie ten tytuł wygrywa konkursy. Znakomita muzyka Andrzeja „Webbera” Mikosza, świetna reżyseria i kreacje aktorskie (Karolina Kazoń jako Danuta Wałęsa, Rafał Szumera jako Lech Wałęsa, Marcin Czarnik jako Jacek Kuroń czy Antek Sztaba jako m.in. młody Aleksander Kwaśniewski).

6.  „Tik, tik… BUM!”, reż. Wojciech Kępczyński, Teatr Muzyczny Roma (Warszawa)

Fot. K. Mańk / TM Roma

„Tik, tik… BUM!” to pop-rockowy, kameralny musical na troje aktorów napisany w 1990 roku przez Jonathana Larsona (późniejszego autora „Rent”, zdobywcy nagród Tony i Nagrody Pulitzera). Bohaterem fabuły jest obchodzący trzydzieste urodziny sfrustrowany kompozytor i autor, który bezskutecznie usiłuje zrobić karierę na Broadwayu.

„Tik, tik… BUM!” pokazywany od listopada 2023 r. (premiera 18 listopada 2023 r.) na Novej Scenie Teatru Muzycznego Roma ma w sobie precyzyjną reżyserię, znakomitą muzykę poprowadzoną przez Jakuba Lubowicza, świetne, trafione i nacechowane emocjonalnym ładunkiem tłumaczenia Michała Wojnarowskiego i przede wszystkim znakomitą obsadę. To (mimo wielu nowych ról) wciąż najlepsze przedstawienie w dorobku Marcina Franca (Jon), któremu wspaniale partnerują m.in. Piotr Janusz (Michael) i Maria Tyszkiewicz (Susan).

To taka dobrze dopracowana pralina, której warto skosztować.

5.  „Quo vadis”, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Muzyczny im. D. Baduszkowej (Gdynia)

Fot. Teatr Muzyczny im. D. Baduszkowej w Gdyni

Kościelniak to jeden z filarów polskiego teatru muzycznego w Polsce. Specjalizuje się w autorskich opowieściach opartych na polskiej literaturze i sztuce. „Quo vadis” (premiera 14 września 2024 r.), nieco opóźniona z powodu pandemii superprodukcja Teatru Muzycznego w Gdyni, to jego dziesiąta realizacja tam. Po bardzo dobrze przyjętych „Chłopach” czy „Wiedźminie”, w Gdyni postanowił nie tyle pokazać nieco zakurzoną powieść Sienkiewicza, co przefiltrować tę ponadczasową historię przez swoją wizję.

Dlatego czasy Nerona zderzył z latami 20. i 30., co odzwierciedlenie ma m.in. w kostiumach Anny Adamek i Martyny Kander nawiązujących do mody niemieckiej i antyku. W rolach głównych na deskach teatru im. Baduszkowej oglądamy m.in. znakomitego Jakuba Brucheisera (w roli Marka Winicjusza), Karolinę Trębacz (Poppea) czy Magdalenę Smuk (Furia Mścicielka). W postać szalonego, przekonanego o swojego boskości Nerona wcielił się Marcin Słabowski (na zmianę z Rafałem Ostrowskim).

„Quo vadis” Kościelniaka dzięki znakomitej scenografii Mariusza Napierały zachwyca rozmachem i zaskakuje widzów połączeniem antycznego Rzymu z Berlinem z musicalu „Cabaret”. Mimo wielu udanych piosenek napisanych przez Kościelniaka do muzyki Mariusza Obijalskiego, to czterogodzinne przedstawienie miewa słabsze momenty. Nie zmienia to faktu, że gdyńskie „Quo vadis” jest jednym z najlepszych obecnie prezentowanych autorskich musicali w Polsce. Udaną opowieścią o żądzy władzy i zemsty, która napędza nasz świat.

4. „Mamma Mia!”, reż. Jakub Szydłowski, Teatr Muzyczny (Łódź)

Fot. M. Matuszak / TM w Łodzi

Po ponad dekadzie znów swoją premierę w Polsce miał musicalowy hit z West Endu i Broadwayu – „Mamma Mia!”. Przedstawienie z piosenkami supergrupy ABBA tym razem w Teatrze Muzycznym w Łodzi pokazał reżyser Jakub Szydłowski.

Fabuła musicalu skupia się na młodej dziewczynie, Sophie Sheridan (w premierowej obsadzie świetna Karolina Najduk), która mieszka na greckiej wyspie i przygotowuje się do ślubu z Sky’em (bardzo dobra kreacja Wojciecha Kurcjusza). Nie znając tożsamości swojego ojca, zaprasza na uroczystość trzech mężczyzn z przeszłości swojej matki Donny  (popis Karoliny Trębacz, gwiazdy TM w Gdyni), wierząc, że któryś z nich nim jest.  Trzeba w tym miejscu pogratulować reżyserowi castingu. Spośród wielu zdolnych polskich aktorek i aktorów musicalowych wyłowił wspaniały zespół. Oprócz wspomnianych wyżej przeze mnie Trębacz, Najduk i Kurcjusza, na uwagę i brawa zasługują także odtwórczynie przyjaciółek Donny – Anna Andrzejewska jako Tanya i Małgorzata Regent jako Rosie oraz byłych partnerów Donny. Podczas premiery zobaczyliśmy trio: Rafał Drozd w roli Sama, Klaudiusz Kaufmann w roli Harry’ego i Jacek Lenartowicz w roli Billa.

Przedstawienie w reżyserii Szydłowskiego – podobnie jak to warszawskie – różni się od londyńskiego oryginału. W przeciwieństwie do rozwiązań zastosowanych w stolicy, Szydłowski nie miał do dyspozycji scenografii przesuwanej po scenie na ruchomych zdalnie sterowanych platformach czy wielkich ledowych ścian. Jednak scenografia, jaką na deskach w Łodzi zbudował Grzegorz Policiński jest bardzo udana. Przenosi nas na grecką wyspę, stanowi świetne tło do dynamicznej fabuły. Niestety efekt psują słabej jakości animacje, które w tle pokazują nam morze, statki, itp. Nie mając takiej technologii jak w Romie, trzeba było z nich zrezygnować i zastosować oryginalne, skromne, ale udane rozwiązanie z Londynu – ściany w kolorze morza.

Łódzka wersja „Mamma Mia!” to na szczęście ponownie użyte znakomite tłumaczenia tekstów Abby autorstwa Daniela Wyszogrodzkiego. Polskie teksty świetnie wykonywane przez zespół zbudowany przez Szydłowskiego nie mogłyby wybrzmieć tak dobrze, gdyby nie kierownictwo muzyczne Tomasza Szymusia. Kontroluje dźwięki i utrzymuje tempo. Wychodząc z teatru w głowie zostanie nam wiele dźwięków i słów, w tym fragment jednej z piosenek – „Dzięki za muzykę!”.

3. „Beetlejuice”, reż. Jacek Mikołajczyk, Teatr Syrena (Warszawa)

Fot. K. Bieliński / Teatr Syrena

„Beetlejuice” („Sok z żuka”) to kultowy film Tima Burtona z 1988 roku, który łączy czarny humor, elementy horroru i charakterystyczną, groteskową estetykę reżysera. Opowiada historię małżeństwa duchów, które próbują odstraszyć nowych lokatorów swojego domu, wzywając do pomocy ekscentrycznego bioegzorcystę Beetlejuice’a. Postać ta, grana przez Michaela Keatona, szybko stała się ikoną popkultury.

Na podstawie filmu powstał musical „Beetlejuice: The Musical”, który zadebiutował na Broadwayu w 2019 roku. Spektakl rozwija filmową historię, dodając dynamiczną muzykę, widowiskowe choreografie i jeszcze więcej humoru. Musical kładzie też większy nacisk na postać Lydii i jej emocje, dzięki czemu historia zyskuje bardziej współczesny i poruszający wymiar.

Polska premiera musicalu odbyła się 13 września 2025 r. Spektakl wyreżyserował znawca musicalu, reżyser i dyrektor artystyczny Teatru Syrena Jacek Mikołajczyk. To on również podjął się błyskotliwego przetłumaczenia piosenek (Eddie Perfect) i scenariusza (Scott Brown, Anthony King).

W obsadzie przedstawienia w Syrenie doskonałe musicalowe głosy, m.in.: Aleksandra Rowicka (doskonała Lydia), Anna Terpiłowska (Delia), Aleksandra Gotowicka (Miss Argentyny). W tytułowej roli Beetlejuice’a na zmianę Marcin „Sosna” Sosiński i nieco gorzej śpiewający, ale nadrabiający aktorsko Maciej Maciejewski.

Warszawską inscenizację wyróżnia bardzo ładna, dopracowana scenografia Mariusza Napierały, kostiumy Anny Adamek, charakteryzacja Darii Skrzypkowskiej i choreografia Barbary Olech. Za kierownictwo muzyczne odpowiada Tomasz Filipczak.

Żart ściele się gęsto.

2. „Dracula”, reż. Jakub Szydłowski, Teatr Muzyczny (Łódź)

Fot. M. Matuszak / TM w Łodzi

Upiory i wampiry od lat mają się świetnie w świecie kultury. Spotkać je można m.in. w filmie i teatrze. Od 2018 roku triumfy święci balet „Dracula” z muzyką Wojciecha Kilara, od 2022 roku pokazywany na deskach opery narodowej.

Tym bardziej cieszy, że musicalową wersję słynnej powieści Brama Stokera o wampirze-artystokracie postanowił na deskach teatru muzycznego w Polsce pokazać aktor i reżyser Jakub Szydłowski. To on odpowiada za libretto, inscenizację i reżyserię łódzkiego „Draculi” (premiera 18 maja 2024 r.). Przedstawienie rozpoczyna prologiem umiejscowionym kilkaset lat przed czasem akcji powieści Stokera. Zawarł tam genezę narodzin wampira, którego historia jest związana z legendą o brutalnym władcy rumuńskim Vladzie III zwanym „Palownikiem”, należącym do Zakonu Smoka (spektaklowi towarzyszy zbliżone do tego z „Mortal Kombat” logo ze smokiem). Potem oglądamy historię dobrze znaną z książki czy późniejszych jej adaptacji.

Kiedy młody prawnik, Jonathan Harker (w tej roli m.in. Marcin Franc), przybywa do Transylwanii, aby sfinalizować zakup ponurej londyńskiej posiadłości przez hrabiego Draculę (znakomite kreacje Pawła Erdmana i Janusza Krucińskiego), dokonuje serii przerażających odkryć, co przypłaca ciężką chorobą. Niewiele później w Anglii dochodzi do dziwnych wydarzeń: w zakładzie dla obłąkanych pewien pacjent (w roli Renfielda m.in. Damian Aleksander) czeka na przybycie Mistrza, w porcie w Whitby rozbija się bezzałogowy statek, młoda kobieta traci siły i wkrótce umiera, dzieci znikają na noc z domów, a odnalezione, mają na szyi ślady dziwnych ukłuć.

W „Draculi” oglądamy wiele udanych aktorskich kreacji, co tylko dowodzi, że znany z West Endu i Broadwayu system castingowy doskonale służy polskiemu teatrowi muzycznemu. Na deskach Teatru Muzycznego w Łodzi występują gwiazdy polskiego musicalu, m.in. Agnieszka Przekupień, Piotr Płuska, czy wspomniani wcześniej Erdman, Franc i Kruciński.

Nie byłoby sukcesu „Draculi” Szydłowskiego bez znakomitej, doskonale opowiadającej historię, różnorodnej, zawierającej mroczne akcenty muzyki Jakuba Lubowicza. Bardzo udana jest również scenografia Grzegorza Policińskiego, która zachwyca rozmachem, świetnie oddaje mroczny klimat historii. W pozytywnym odbiorze łódzkiej premiery pomagają też kostiumy Anny Chadaj i dopracowana choreografia (Jarosław Staniek, Katarzyna Zielonka). Jej szczególne walory widać podczas scen z Oblubienicami.

„Dracula” Jakuba Szydłowskiego z muzyką Jakuba Lubowicza to pozycja obowiązkowa, która na pewno dostarczy dorosłym widzom (w spektaklu jest sporo brutalnych i krwawych scen) pełnokrwistych emocji.

1. „Wicked”, reż. Wojciech Kępczyński, Teatr Muzyczny Roma (Warszawa)

Fot. K. Bieliński / TM Roma

Po 22 latach od premiery na Broadwayu i po 19 latach od premiery na West Endzie, 5 kwietnia 2025 r. w Polsce odbyła się premiera jednego z największych hitów musicalowych w historii – „Wicked”. Zastąpił w Teatrze Muzycznym Roma teatralny przebój z piosenkami Queen „We Will Rock You”.

Tytuł szerszej publiczności – zaryzykuję to stwierdzenie – znany dopiero od czasu ekranizacji z Arianą Grande i Cynthią Erivo, która podbiła polskie kina w grudniu 2024 r. Twórcy tego oscarowego już filmu (statuetki za scenografię i kostiumy) w celu zmaksymalizowania zysków, trzygodzinną teatralną wersję podzielili na dwa trzygodzinne filmy. Drugi obraz wszedł jesienią ub.r. do kin. A być może pojawią się kolejne, już nie na bazie musicalu.

Musical Stephena Schwartza (muzyka i teksty piosenek) i Winnie Holzman (libretto) powstał na podstawie powieści amerykańskiego pisarza Gregory’ego Maquier’a „Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu”, inspirowanej historią L. Franka Bauma z 1900 roku „Czarnoksiężnik z krainy Oz”. Autorzy musicalu, którzy uświetnili warszawską premierę swoją obecnością, a także na bankiecie po podkreślali, że to „najlepsza wersja non-replica, jaką widzieli dotąd na świecie”. W wielu wywiadach wskazywali, że musicalowa opowieść oprócz warstwy czysto rozrywkowej odnosi się do stereotypów w postrzeganiu dobra i zła, jest też pretekstem do podniesienia kwestii relatywizmu ludzkich zachowań, hipokryzji, braku akceptacji dla odmienności oraz tematów związanych z przyjaźnią, miłością, władzą i manipulowaniem opinią publiczną.

Musical opowiada historię, która dzieje się jeszcze przed wydarzeniami opisanymi w książce Bauma. Osią narracji jest przyjaźń między dwoma młodymi kobietami: Elfabą, która później będzie znana jako Zła Czarownica z Zachodu i Glindą, która zasłynie jako Dobra Czarownica z Północy. Widzowie oglądają początek ich znajomości na uniwersytecie Shiz, wizytę w Szmaragdowym Mieście i tej wizyty konsekwencje.

Na scenie plejada polskich aktorów musicalowych, m.in.: Natalia Krakowiak, Maria Tyszkiewicz, Anna Federowicz, Agnieszka Przekupień, Marcin Franc, Janek Traczyk, Barbara Melzer, Katarzyna Walczak, Damian Aleksander, Tomasz Steciuk i Wojciech Dmochowski.

Za sukcesem „Wicked” w Teatrze Muzycznym Roma stoi sprawdzona ekipa realizatorów, przede wszystkim: Wojciech Kępczyński (reżyser), Sebastian Gonciarz (II reżyser), Michał Wojnarowski (przekład), Jakub Lubowicz (kierownictwo muzyczne, dyrygent), Mariusz Napierała (scenograf), Agnieszka Brańska (choreografia), Marc Heinz (reżyseria światła) i Jaga Hupało (fryzury) oraz Sergiusz Osmański (charakteryzacja).

Warto się wybrać, bo to prawdziwy sztOz!

Kulturalny Panek

Premiera kolejnego rankingu 1 stycznia 2027 r. na jakubpanek.pl.