
Są na świecie dwa takie szczególne miejsca, gdzie miłośnicy kultury mogą wybierać spośród kilkudziesięciu znakomitych pozycji. Mowa tu oczywiście o Broadwayu (o którym następnym razem) i londyńskim West Endzie, który właśnie ponownie odwiedziłem.
Londynu nikomu szczególnie opisywać nie trzeba, zachwalać również. To jedna z najciekawszych europejskich stolic, która wypełniona jest po brzegi atrakcjami. Jedną z nich jest oczywiście rodzina królewska, ale spotkanie lub choćby możliwość dojrzenia z daleka „royalsów” wcale do łatwych nie należy. Na szczęście to duże i atrakcyjne miasto nad Tamizą ma bogatą ofertę atrakcji, które są dostępne… wystarczy zapłacić. O tym rozwodzić się długo nie będę. Trzeba jasno podkreślić – Londyn jest jednym z najdroższych miast na świecie. Oczywiście można za rozsądne pieniądze tu przenocować czy zjeść, ale za bilety – i to dobre – do atrakcji trzeba słono zapłacić.

Kulturalny biznes w Londynie budowany jest od wielu lat. I to wielopłaszczyznowo – bo oprócz bogatej oferty muzeów i galerii, w mieście jest wiele świetnych koncertowych obiektów i w końcu tzw. West End, czyli teatralna dzielnica Londynu. Skupia całą „armię” przeważnie zabytkowych teatrów, w których wystawiane są głównie głośne, znakomicie rozreklamowane musicale czy komedie. Ale nie tylko oczywiście. Tym – na co warto zwrócić uwagę – jest fakt, że teatry są prywatne, więc w przeciwieństwie do wielu polskich (które mają miejskie i ministerialne dotacje) – nie mogę pozwolić sobie na wystawianie klap, a nawet na granie przy mniejszej niż 90 proc. (!) frekwencji. Te reguły są nieubłagane i muszą się z nimi liczyć nawet takie legendy jak Andrew Lloyd Webber, brytyjski kompozytor, producent i działacz polityczny, ojciec kultowego „Upiora w operze” czy „Kotów”. Jego „Love Never Dies” (2010), czyli sequel przebojowej historii Upiora z 1984 r. czy „Cinderella” (2021) okazały się klapami i szybko opuściły afisz. Takich przykładów jest mnóstwo.
Podczas ostatniej wizyty w Londynie wybrałem cztery tytuły – dwa grane od lat i dwa obecne na West Endzie od niedawna. Przy wyborze spektakli kierowałem się kluczem: filmowa historia na deskach teatru.
Przedstawienia na West Endzie pokazywane są siedem dni w tygodniu, w środy i soboty część tytułów grana jest po południu i wieczorem (14:30 i 19:30). Dzięki temu podczas krótkiego wyjazdu do Londynu (np. sobota-poniedziałek), w sobotę można obejrzeć dwa spektakle, a przy odpowiednim doborze tytułów – to samo uda nam się w niedzielę (np. przebojowe show ABBA Voyage grane jest w niedzielę o godz. 13, dzięki czemu można się wybrać także na popołudniowy – grany ok. godz. 17-18 – spektakl).
Jednego dnia obejrzałem musicale na podstawie niezłych filmowych komedii – „Mrs. Doubtfire” i „The Devil Wears Prada”. Dziś słów parę o tym pierwszym tytule.

Musicalowa adaptacja filmu „Pani Doubtfire” z 1993 r. o tym samym tytule została oparta na powieści Anne Finne z 1987 r. pod tytułem „Madame Doubtfire”. Muzykę i teksty zostały stworzone przez Kareya oraz Wayne’a Kirkpatricków, scenariusz napisał Karey Kirkpatrick oraz John O’Farrel. Akcja rozgrywa się w San Francisco. Premiera musicalu odbyła się w 2019 r. w 5th Avenue Theatre. W latach 2021–2022 był wystawiany na Broadwayu w Stephen Sondheim Theatre, a od 2023 r. jest pokazywany w Shaftesbury Theatre w Londynie. Siłą londyńskiej wersji musicalu jest obsada – genialny Gabriel Vick (Daniel Hillard/Mrs. Doubtfire) w roli głównej i Matthew Goodgame (Stuart Dunmire) jako teatralny odpowiednik filmowego gwiazdora Pierce’a Brosnana.

Nieźle wymyślono scenografię, która korzystając z klasycznych rozwiązań szybko przenosi nas w różne miejsca San Francisco. Mimo przyjemnej, wpadającej w ucho muzyki, sporej dawki humoru, nie jest to musical, który przetrwa na West Endzie. Brakuje w nim hitów czy spektakularnych efektów scenicznych (choć udało się pokazać na scenie podpalenie kostiumu przez niedoświadczoną kucharkę Doubtfire), bez których teatr rozrywkowy nie może dziś konkurować w Londynie. Tam poprzeczka wisi bardzo wysoko. Za bilety trzeba zapłacić od 45 funtów, choć dobre miejsca bliżej sceny lub na pierwszym balkonie to wydatek grubo ponad 100 funtów.
Ocena Kulturalnego Panka ****/******
Jak wypadła w premierowym secie teatralna wersja „Diabeł ubiera się u Prady” ze znaną z „Gotowych na wszystko” Vanessą Williams? O tym niebawem na jakubpanek.pl.
