
Postanowiłem sprawdzić na trasie między Kanadą i Polską – ile kosztuje, i „jak smakuje” podróż wygodniejszą z założenia i znacznie droższą od ekonomicznej – klasą biznes Polskich Linii Lotniczych LOT.
Przy okazji podróży do Toronto, postanowiłem sprawdzić LOT Business Class narodowego przewoźnika. Decyzja o wyborze tej klasy zaczyna się na stronie lot.com. Po wskazaniu kierunku, terminu i klasy podróży pojawia się finalna cena. Potrafi zwalić z nóg, bo o ile bilet w klasie ekonomicznej w obie strony na trasie do Kanady kosztuje od ok. 3 tys. zł, klasa biznes to wydatek rzędu niemal 13 tys. zł. Rozkładowo lot z Warszawy trwa niemal 10 godzin, trasa powrotna to ok. 8 godzin. Podróż może potrwa
krócej, wszystko zależy od wielu czynników już w trakcie lotu, m.in. obsługi naziemnej, natężenia ruchu lotniczego i pogody.
Co dostajemy za tę niemałą kwotę akurat w PLL LOT? Na Lotnisku Chopina w Warszawie specjalne stanowisko odpraw (check-in najczęściej bez kolejek), tzw. fast track (zdecydowanie szybsze przejście przez kontrolę bezpieczeństwa), salon biznesowy „Polonez” (w strefie Schengen) lub „Mazurek” (w strefie non-Schengen, czyli tej po kontroli paszportowej, m.in. dla lotów do USA czy Kanady). W tych ostatnich za darmo zjemy obiad, napijemy się kawy czy drinka, rozpoczynając podróż w klasie „na bogato”. Nie wszystko jednak jest tak idealne jakby się mogło wydawać. Lotnisko Chopina jest dość zatłoczonym portem, w efekcie czego nawet mając bilet w klasie biznes możemy utknąć w kolejce do kontroli paszportowej lub mierzyć się z zatłoczonym salonem biznesowym (bo np. w tym samym czasie odlatuje kilka dużych samolotów LOT-u).

Podróżując LOT-em w klasie biznes, na lotnisku w Toronto również możemy liczyć na specjalne stanowisko odpraw, „fast track”. Schody zaczynają się przy salonie biznesowym. W macierzystym porcie LOT-u w stolicy Polski salony są ładnie urządzone i oferują bogate w porównaniu do wielu w Europie (wiem, bo sprawdziłem) menu. W kanadyjskim porcie LOT korzysta z salonu należącego do Air Canady. Jest on do tego stopnia zatłoczony, że pasażerowie klasy biznes muszą czekać w kolejce (!), by z niego skorzystać. W środku zetkniemy się również z ubogą ofertą napojów i jedzenia.
Jednym z największych atutów klasy biznes jest możliwość zabrania „tony” bagażu. LOT pasażerom biznesowym pozwala bezpłatnie wziąć na pokład dwie walizki (po 9 kg każda), jeden przedmiot osobisty (np. laptop, torebka) i nadać aż trzy walizki (po 32 kg każda). W efekcie w podróż do lub z Kanady mogłem zapakować wszystko, na co miałem ochotę.
Powiew „biznesu”, jeżeli natrafimy na jakieś niedogodności na lotnisku, zaczyna się na pokładzie. Pasażerów tej klasy witają małe gustowne przekąski amuse-bouche (na moim rejsie był to mus mięsny z owocowym akcentem na słonym kruchym cieście) i napoje bezalkoholowe lub szampan (LOT od niedawna serwuje go w nowych, wysokich, nieźle prezentujących się kieliszkach Krosna).
Na każdego pasażera czekają też hotelowe (słabej jakości) kapcie, przyzwoita pościel (duża wygodna poduszka, koc, prześcieradło), mała butelka wody, słuchawki (pasujące tylko do gniazda samolotowego, co unika ich „znikanie” z pokładu) oraz kosmetyczka. Polski przewoźnik niedawno wprowadził całkiem nową saszetkę z przydatnymi przedmiotami. Zawiera ładne skarpetki z samolotami i logotypem LOT-u, zatyczki do uszu, ekologiczną pastę bez fluoru, bambusową szczoteczkę do zębów, opaskę na oczy i naturalne kosmetyki Phenome – miniaturowy balsam do ust i krem do twarzy.
Żelaznymi punktami klasy biznes w PLL LOT jest na pewno wygodny szeroki fotel rozkładający się do pozycji łóżka i menu. Jeżeli chodzi o fotele to w dreamlinerach LOT-u fotele ułożone są w układzie 2-2-2. To rzadko spotykany dziś, przestarzały w klasach biznes układ foteli, który sprawia, że osoby zajmujące miejsca przy oknach, mogą zostać „uwięzione” przez obcego współpasażera, jeżeli np. zamiast pójść spać, będą chcieli oglądać filmy i korzystać z podniebnego baru. Tuż przed wyborami LOT jednak zapowiedział zmiany i wprowadzenie nowych foteli we wszystkich klasach do swoich samolotów, a układ foteli w klasie biznes za parę lat zmieni się na 1-2-1. Ponieważ podczas mojej podróży wybrałem fotel w środkowym rzędzie (a więc z dostępem do korytarza), mogłem przez całą kilkugodzinną podróż bez skrępowania opuszczać i zajmować swoje miejsce.

Silną stroną LOT-u jest młoda, miła i dobrze przeszkolona załoga oraz dobrze zbudowane i smaczne menu. Przy okazji podróży do Kanady udało mi się przetestować zupełnie nową porcelanę, którą LOT dopiero co wprowadził na pokłady. Ta zastawa (biała gustowna hiszpańska porcelana oraz duży ładny talerz na główne danie od polskiego, istniejącego od ponad 160 lat producenta porcelany – firmę Karolina) została wprowadzona m.in. z myślą o ekologii; lżejsza porcelana pozwala ograniczyć zużycie paliwa i zmniejszyć ślad węglowy operacji. Na kanadyjskiej trasie LOT wprowadził już też nowe szklanki i kieliszki z Krosna. Naprawdę nieźle się prezentują. W trakcie kilkugodzinnej podróży pasażerowie klasy biznes otrzymują dwa posiłki: obiad/kolację składające się z przystawki, dania głównego do wyboru z menu i deseru (ze specjalnego wózka serwowane są m.in. sery, lody, ciasta, owoce i likiery/koniaki), a także śniadanie składające się z gorącego dania (np. omleta), owoców, jogurtu, wędlin. Do wszystkiego serwowane jest podgrzewane pieczywo. Dreamlinery wyposażone są w ekspres do kawy, dzięki czemu oprócz zwykłej czarnej kawy możemy zamówić latte jak z kawiarni.
W trakcie całej podróży serwowane są też na życzenie napoje bezalkoholowe, mocne alkohole i wina oraz można korzystać ze słodkich i słonych przekąsek. Na „do widzenia”, po wylądowaniu obsługa serwuje jeszcze śliwki w czekoladzie.
Jednym słowem słony rachunek za podróż można sobie nieźle osłodzić podczas podróży.
Test przeprowadzony w 2023 roku. Recenzja jest niezależnym materiałem autorskim, żaden z przedstawicieli opisywanej linii lotniczej nie ingerował w jego treść.