
Mając na koncie liczne role w dobrze przyjmowanych – przez krytykę i widzów – spektaklach, dopiero w 2023 roku Seweryn zdecydowała się zmierzyć z monodramem. To bardzo wymagająca forma teatralna dla doświadczonych. Aktor jest tu sam z publicznością, i jeżeli nie ma świetnego warsztatu i osobowości, żadne koło ratunkowe w postaci scenografii, fajerwerków czy ogromnej scenografii mu nie pomogą.
Do jednego z precyzyjniej w Polsce układanych repertuarów teatralnych, Teatr Polonia postanowił włączyć przyjętą z entuzjazmem m.in. na West Endzie i Broadwayu sztukę „Prima Facie”. Zwrot ten jest używany w języku prawniczym, aby zaznaczyć, że po wstępnym zbadaniu wydaje się, iż istnieją wystarczające dowody potwierdzające winę. W polskiej wersji spektakl zatytułowano „Na pierwszy rzut oka”. Tekst idealnie przełożyła Klaudyna Rozhin. Natomiast nad samym przedstawieniem Maria Seweryn pracowała ponownie z Adamem Sajnukiem (wystarczy wspomnieć ich znakomite „Konstelacje” sprzed paru lat). Lubię prace tego reżysera, bo stawia na wiarygodność postaci i jej emocje, a tematy, których się w teatrze podejmuje zawsze stymulują do dyskusji. Cenię też jego estetykę, bo aktora umieszcza w dobrze wymyślonych nowoczesnych scenografiach i otacza doskonale dobraną muzyką. Tak też jest w przypadku „Na pierwszy rzut oka”. Warto tu podkreślić, że Marii Seweryn towarzyszy muzyka Michała Lamży grana na żywo. To zdecydowanie zwiększa doznania.
Tematyka spektaklu oraz znakomita, zbudowana na całym wachlarzu emocji kreacja Seweryn często wywołują dreszcze. Sama historia „Prima Facie” z pozoru wydaje się kolejnym dramatem sądowym.

Tessa (Maria Seweryn) jest pochodzącą z małej miejscowości i prostej rodziny zdolną adwokatką z rozkręcającą się karierą. Mieszka w wielkim mieście, pracuje po godzinach, wpada w rutynę sukcesów na sali sądowej. Poznajemy ją jako silną, zimną i zdeterminowaną prawniczkę, która jak mantrę – za swoimi mentorami – powtarza, że nie istnieje prawda, a tylko prawda prawna. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że mamy do czynienia z teatralną wersją „Magdy M.”. Ale diabeł tkwi w szczegółach, bo Tessa najczęściej zajmuje się sprawami gwałtów. Wykorzystując swoją wiedzę i umiejętności, udaje jej się wybronić najgorszych przestępców.
Jej życie zmienia się, gdy sama pada ofiarą gwałtu. Okoliczności tego wydarzenia są zaskakujące, dlatego nie będę ich zdradzał. Warto obejrzeć samemu w teatrze. Niemniej od tego momentu Tessa, która nagle staje się ofiarą (także systemu, dla którego pracuje) musi walczyć o godność i ukaranie sprawcy.
Monodram Seweryn to dwugodzinna opowieść, która trzyma w napięciu od momentu, gdy poznajemy pewną siebie prawniczkę, poprzez wybitnie odegraną przez aktorkę scenę gwałtu, po zmaganie się z bezdusznym systemem prawnym. Przedstawienie „Na pierwszy rzut oka” to kolejny świetny monodram w repertuarach teatrów Krystyny Jandy (obok „My Way”, „Shirley Valentine” czy „Pogo”), udany debiut doświadczonej aktorki, ale też mocny głos w sprawie przemocy seksualnej, której ofiarami na całym świecie padają tysiące kobiet i mężczyzn.
Maria Seweryn w teatrze stworzyła kompletną rolę, doskonale odnalazłaby się na planie moich ulubionych filmów prawniczych jak: „Adwokat diabła”, „Lek pierwotny”, „Sprawa Kramerów”, „Filadelfia” czy „Bez przedawnienia”. Prawdziwa adwokatka diabła.
Ocena Kulturalnego Panka: ******/******