Jakub Panek – #KulturalnyPanek

„We Will Rock You” Teatru Roma opuszcza Warszawę

Fot. Krzysztof Bieliński (TM Roma)

„We Will Rock You”, musical zbudowany na hitach kultowego zespołu Queen i legendzie Freddiego Mercury’ego 26 stycznia 2025 r. zostanie po raz ostatni pokazany w warszawskim Teatrze Muzycznym Roma.

Dyrektorowi teatru i reżyserowi Wojciechowi Kępczyńskiemu nie tylko udało się stworzyć porywające i dopracowane przedstawienie, ale także – dzięki m.in. regularnym próbom i nadzorowi II reżysera Sebastiana Gonciarza – utrzymać do dziś bardzo wysoki poziom. Od premiery 15 kwietnia 2023 r. i mojej sześciogwiazdkowej recenzji dla Wirtualnej Polski minęło już 1,5 roku, dlatego postanowiłem przypomnieć – dlaczego warto obejrzeć „We Will Rock You”:

Po pierwsze – nowoczesna zachwycająca inscenizacja

Przedstawienie zostało zrealizowane „na bogato”. Spektakularna scenografia (Mariusza Napierały), została przywieziona z końca Polski w kilku tirach. Wielkie stalowe konstrukcje – mosty, bramy czy schody – dzięki nowoczesnej technologii i specjalnym sterowanym komputerowo platformom bezszelestnie tańczą na deskach, zmieniając się w filmowym tempie. Uzupełniają je znane już widzom Romy ściany ledowe czy kosztowne zabawki jak np. Harley-Davidson. Zjawiskową scenografię cyfrową przygotowało Piloci Studio. Niezwykłym uzupełnieniem jest pojawiająca się „szklana” tafla, na której m.in. wyświetlane są fragmenty występu Freddiego Mercury’ego. Robi to duże wrażenie, sprawia wrażenie wielkiego hologramu.

Po drugie – hity Queen i zabawne libretto

Libretto napisane przez Bena Eltona jest proste, oryginalne i nasycone humorem. Przenosi nas w przyszłość, na iPlanetę, zarządzaną przez jedyną słuszną korporację, która nienawidzi indywidualistów, artystów i marzycieli. „We Will Rock You” dzięki Jakubowi Lubowiczowi (kierownictwo muzyczne) i jego siedmioosobowemu zespołowi przenosi nas z teatru na koncert Queen.

Jednym z największych wyzwań przy realizacji polskiej wersji musicalu było przetłumaczenie libretta i piosenek. Odpowiedzialny za to Michał Wojnarowski nie tylko podołał zadaniu. Wykorzystał bogactwo języka polskiego i nasycił swoje prace żartobliwymi aluzjami, które trafiają do widzów 30+, nie psując efektu młodszej widowni.

Po trzecie – precyzyjnie dobrana obsada

Twórcy z morza kandydatów wyłowili do głównych ról najlepszych z najlepszych. W rolę Galileo wcielają się na zmianę Maciej Dybowski, Jan Traczyk i Wojciech Kurcjusz. Bez trudu, z siłą, ale też finezją interpretują hity Queen. Podobnie aktorki, które oglądamy w głównej roli Scaramouche – Maria Tyszkiewicz, Ewa Kłosowicz-Bociąga, Natalia Piotrowska-Paciorek i Weronika Stawska. Na scenie także w pozostałych rolach nie brakuje talentów – wystarczy tylko wspomnieć kreację Małgorzaty Chruściel jako Killer Queen, Łukasza Zagrobelnego i Janusza Krucińskiego (Khashoggi), Kamila Franczaka (Brit) czy Tomasza Steciuka (Buddy.)

Fot. Krzysztof Bieliński (TM Roma)

Po czwarte – kostiumy i fryzury

O tym – jak wiele uwagi poświęcono szczegółom przy realizacji „We Will Rock You” świadczą też kostiumy Doroty Kołodyńskiej. Przemyślane, dopracowane kreacje nie pozwalają oderwać wzroku od zespołu. Kołodyńska miała duże pole do popisu, efekty jej pracy są zachwycające. Mamy tu kulturę punk, japońską mangę, LEGO, „Ród Smoka”. Szczególnie spektakularne kreacje autorka kostiumów podarowała Killer Queen. Warstwę wizualną uzupełnia świetna reżyseria świateł (Marc Heinz), peruki i fryzury (Jaga Hupało) oraz charakteryzacja (Sergiusz Osmański).

Po piąte – energetyczna choreografia

Wojciech Kępczyński do pracy przy „We Will Rock You” zaprosił samych uznanych twórców. Nie mogło więc zabraknąć Agnieszki Brańskiej, której choreografie są zawsze solidne i wymuskane. W tej produkcji Romy szczególnie atrakcyjnie wyglądają sceny zbiorowe. Jest w nich czysta perfekcja. Brańska, mimo żelaznej dyscypliny nigdy nie zapomina o emocjach, których na scenie nie brakuje.

Podsumowując – mogę tylko przypomnieć fragment mojej recenzji, pod którym dziś podpisuje się Kulturalny Panek: „To nie tylko teatr, ale też nie tylko koncert. To spełniona obietnica udanego wyjścia do teatru, spektakularne widowisko, które wyrywa z foteli. To sześciogwiazdkowa rozrywka, za którą warto zapłacić w czasach inflacji. To spektakl, który porwie młodych, ale też ich rodziców. To w końcu coś – czego nie przeżyjecie w innym teatrze. I dowód, że Zachód już dawno temu dogoniliśmy. Nie straszny nam Broadway czy West End. Tak się wygrywa!”.

Ocena Kulturalnego Panka: ******/******